Baudrillard przyglądając się wydarzeniom w Heysel, zauważył (J.Baudrillard “Syndrom Heysel”): “zamiast więc uskarżać się na odrodzenie atawistycznej przemocy należy zrozumieć, iż tym, co wytwarza ową formę premocy, owe efekty specjalne, do których zalicza się także terroryzm (…) jest sama nasza nowoczesność, nasza hipernowoczesność. Tradycyjna przemoc, jaką znamy z krajów Trzeciego Świata, ma raczej jeszcze coś z entuzjazmu i ofiary, jest rytualna, a zarazem spontaniczna. Nasza natomiast, przeciwnie, jest przemocą symulowaną; nie wynika ona z namiętności. ani z instynktu, lecz z ekranu (…) w rzeczywistości jednak one (media) ją wyprzedzają i wcześniej wywołują: mamy tu do czynienia, jak to się często zdarza, z precesją mediów wobec przemocy”.
Wydaje się, że wobec powyższego, jednostka nowoczesna, widz, tele-widz i obserwator, bierny konsument znaczeń, uczy się życia z przekazu zapośredniczonego w medium. Jego emocjonalność jest emocjonalnością wtórną, która owszem korzeniami tkwi w swoim pierwotnym praprzodku, lecz następnie została przetworzona, przekonfigurowana i wyreżyserowana jako autentyczna.
W kontekście zobojętniałego społeczeństwa, realizującego szczyty hipokryzji i niefrasobliwego moralnego relatywizmu, oburzenie prezentującego tylko na zewnątrz, nie przeżywające go wcale; w kontekście państwa, które “oddala się w oczach od politycznych rozstrzygnięć, od reprezentacji, od woli politycznej i kieruje swoją działalność coraz bardziej ku groźbom i odstraszaniu, ku symulacji i prowokacji, ku samemu spektaklowi”.
Efekt przemocy jest zawsze ten sam, tylko podłoże inne.
I jakby łatwiej nam usprawiedliwić przemoc naturalną od tej syntetycznej, emocję od spektaklu emocji, w którym wszyscy uczestniczymy, nawet aktywnie nie uczestnicząc; choć źle się stanie jeśli zaczniemy cenić różnorakie zjawiska ze tylko względu na ich źródło, nie przez kontekst wymowy.
Na tym tle rodzi się pewien kult tego, co nieprzetworzone, tego, czemu dajemy votum zaufania, że jest pierwotne w stosunku do tego, co wtórne.
Triumf uczestnictwa, hiperuczestnictwa, o którym pisze Baudrillard jest kryzysem świadomości, tego co czynimy, co pozwalamy sobie uczynić, co pozwalamy uczynić innym.


[...] styczeń 26, 2009 przez nyema Baudrillard przyglądając się wydarzeniom w Heysel, zauważył (J.Baudrillard “Syndrom Heysel”): “zamiast więc uskarżać się na odrodzenie atawistycznej przemocy należy zrozumieć, iż tym, co wytwarza ową formę premocy, owe efekty specjalne, do których zalicza się także terroryzm (…) jest sama nasza nowoczesność, nasza hipernowoczesność. Tradycyjna przemoc, jaką znamy z krajów Trzeciego Świata, ma raczej jeszcze coś z entuzjazmu i ofiary, jest rytualna, a zarazem spontaniczna. Nasza natomiast, przeciwnie, jest przemocą symulowaną; nie wynika ona z namiętności. ani z instynktu, lecz z ekranu (…) w rzeczywistości jednak one (media) ją wyprzedzają i wcześniej wywołują: mamy tu do czynienia, jak to się często zdarza, z precesją mediów wobec przemocy”. (…). źródło i dalszy ciąg tekstu: eversed.wordpress.com >> [...]